Gdańsk - idealne miejsce do snucia kryminalnych intryg!

Gdańsk - idealne miejsce do snucia kryminalnych intryg!

czyli Jeśli czegoś pragnę Katarzyny Rogińskiej

Jeśli chodzi o tytuł tego posta, to tak utrzymuje Wydawnictwo FUNKYBOOKS i wychodząc zapewne z takiego założenia, postanowiło wydać serię książek pod nazwą Gdańskiej Kolekcji Kryminalnej, w której oprócz Jeśli czegoś pragnę, ukazała się jeszcze Siostrzyczka Dariusza Rekosza.

W Gdańsku miałam okazję być i na podstawie własnych doświadczeń stwierdzić mogę, że miasto to nadaje się do wielu rzeczy, choć akurat snucie intryg kryminalnych w czasie mojej bytności nie przyszło mi do głowy. Po przeczytaniu powieści Katarzyny Rogińskiej stwierdzić zaś muszę, że Gdańsk z kryminałem nadal mi się nie kojarzy (ale za to z zoo już na pewno).

Tak prezentuje się Gdańska Kolekcja Kryminalna

żr. zdjęć: funkybooks.pl

Katarzyna Rogińska to gdańszczanka, z wykształcenia jest psychologiem, pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie oraz zajmuje się psychologią sądową. Poza powieściami, do których należy jeszcze mroczny thriller Wieża sokoła (którego akcja również toczy się w Gdańsku - co świadczy chyba o godnym podziwu lokalnym patriotyzmie autorki; albo raczej o tym, że korzysta ze starej dobrej zasady, by pisać o tym, na czym się człowiek zna), pisze również opowiadania, które znalazły się w zbiorach zatytułowanych: Mogliby w końcu kogoś zabić, Tajemnica Neptuna, Halloween oraz Antologia KRYMINALNA 13.Lista tytułów książek, na których pojawia się nazwisko Rogińskiej raczej się już nie zwiększy; wniosek ten pozwoliłam sobie wysnuć na podstawie wywiadu znalezionego na jednym z blogów, w którym autorka stwierdza:

Powiedzmy sobie szczerze - pisanie na pewnym etapie przestaje być rozrywką i ciekawą nowością, a staje się pracą. Ciężką, mozolną i bezpłatną lub niewspółmiernie mało płatną. [ale, że serio? - przyp. mój] Więc po co, skoro jeszcze tyle jest rzeczy do spróbowania?

Jeśli czegoś pragnę nie nazwałabym kryminałem (znów dałam się nabrać...), mimo szczerych zapewnień wydawcy na okładce. Powiedziałabym wręcz, że takie zakwalifikowanie gatunkowe książce bardzo szkodzi, bo choć rzeczywiście pojawia się w niej wątek zbrodni, to jednak dopiero wtedy, gdy mniej więcej 1/3 lektury mamy już za sobą, a co więcej, nacisk nie jest położony na rozszyfrowanie tajemnicy, czy nagłe zwroty akcji. Każdy czytelnik, który rozpocznie lekturę z nadzieją na dobry kryminał, będzie śmiertelnie zawiedziony (śmiertelnie - a propos kryminału, łapiecie tę niezwykle bystrą grę słów?).

Moim zdaniem jest to bardziej powieść obyczajowa czy psychologiczna. Choć biorąc pod uwagę pewne nadprzyrodzone elementy czy też ohydne i wstrząsające wydarzenia, które napotkamy w czasie lektury i to zaklasyfikowanie nie wydaje mi się odpowiednie - na szczęście, będąc czytelnikiem-amatorem, nie muszę dokonywać jasnych rozstrzygnięć.

Jednymi z głównych bohaterów książki są artysta malarz Franciszek oraz jego żona Iwona. Małżeństwo w pewnym znaczeniu dobrane, choć bardziej w sensie pragmatycznym niż idealistycznym, na zasadzie uzupełniania swoich braków (tak na marginesie, rada na przyszłość dla wszystkich pań: nigdy nie wychodźcie za artystę). Gdy Iwona dochodzi do wniosku, że chce mieć dziecko, a upragniony potomek, mimo wielu starań, nie przychodzi na świat, w tym dobrze zorganizowanym związku pojawiają się problemy.

Wątek kryminalny, który początkowo wydaje się nie mieć żadnego związku z losem tej pary, dotyczy nienaturalnych, jak się z czasem okazuje, zgonów mieszkańców domów pomocy społecznej, którymi zaczyna interesować się biegła sądowa i psycholog, Grażyna Król, która niegdyś swoje w DPS-ach odpracowała. Trudno nie zauważyć, iż życie zawodowe tej postaci pokrywa się z karierą autorki. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż we wspomnianym już przeze mnie wywiadzie Rogińska wyznaje, że choć pisane przez nią historie są wymyślane, to inspiracją do ich stworzenia są impulsy, krótkie sceny z życia.

W powieści pojawia się jeszcze wiele innych, czasami bardzo tajemniczych postaci i związanych z nimi wydarzeń. Na końcu znajduje się ogniwo, które spaja te wszystkie elementy w jedną całość.

Walorem powieści jest na pewno styl autorki - mimo dosadności i wulgarności, za którą nie przepadam, Rogińska potrafi w interesujący sposób opowiadać. Kreśli również bardzo zróżnicowane i wiarygodne portrety psychologiczne bohaterów. Tak wiarygodne, że czasami stają się oni aż przerażający. I to nawet nie tylko ci z nich, którzy dopuszczają się ohydnych czynów. To egoizm i brak jakichkolwiek wartości sprawia, że od samego początku wywołują oni w czytelniku negatywne uczucia. Wykreowany w powieści świat jest pusty i brudny. Szczególnie z tym ostatnim przymiotnikiem kojarzy mi się Jeśli czegoś pragnę.

Katarzyna Rogińska jest wielką miłośniczką kotów.Uroczy rysunek Pucusia zdobi stronę tytułowąksiążki, lecz wierzcie mi -  z jego powieściowąwersją lepiej nie zadzierać 

Wyjątkowo przygnębiająca była dla mnie wizja upośledzonych mieszkańców DPS-ów, a także tych miejsc jako takich. Biorąc pod uwagę doświadczenie zawodowe autorki, nie mogę pozbyć się niepokojącej myśli, że opisywała ona rzeczywistość.

Najbardziej przerażająca  była jednak postać pewnego tajemniczego i chorego chłopca, którego określić mogę tylko słowem potwór i to nie ze względu na wygląd jego zniekształconego ciała.

Podczas lektury towarzyszyły mi bardzo nieprzyjemne uczucia, zwłaszcza, gdy w pewnym momencie pojawił się wątek wykorzystywania seksualnego dzieci. Wydaje mi się, że brudna i ciężka atmosfera książki może okazać się przytłaczająca dla co niektórych wrażliwców, dlatego czytelnikom takim jak ja doradzam pozostanie we własnym świecie, pełnym różowych jednorożców i rezygnację z lektury. No chyba, że uważacie, że taki eskiapizm jest postawą negatywną i że życiu trzeba stawić czoła, wraz ze wszystkimi jego nieprzyjemnymi aspektami - ja jednak zaczęłam wakacje i przemęczać się nie mam zamiaru.Ciekawa jest problematyka książki.

Pytanie, do czego jest w stanie posunąć się pragnąca dziecka kobieta jest bardzo aktualne i ważne, zwłaszcza w kontekście współczesnej medycyny, umożliwiającej zapłodnienie in vitro, czy wynajmowanie surogatek. Raczej abstrakcyjna, lecz potworna metoda, do której uciekają się kobiety w powieści, to wielki znak ostrzeżenia. Przynajmniej ja to tak zinterpretowałam, gdyż pisarka nie narzuca czytelnikom swoich opinii. Przedstawiając ten problem, Rogińska zwraca również uwagę na różnego rodzaju szarlatanów i oszustów, którzy wykorzystują zdesperowanych ludzi.

Powiedziałam, że Rogińska umie opowiadać. Pytanie tylko, czy ma o czym? Poza ważną, przedstawioną powyżej problematyką książka okazała się być dla mnie bardzo niezrozumiałą. Zagmatwana, brudna i odpychająca historia, wywołuje we mnie jedynie pytanie, z jaką myślą autorka rozpoczęła pisanie. Nie polecam, choć są tacy, dla których powieść okazała się wciągająca. Odmienną opinię od mojej możecie znaleźć tutaj.

Książka bierze udział w wyzwaniu:

Oraz w wyzwaniu:

Nie będę kategorycznie stwierdzać, że zdanie: Gdańsk - idealne miejsce do snucia kryminalnych intryg! jest w 100% nieprawdziwe. A to dlatego, że od dawna mam już zamiar przeczytać kryminał Sąd Ostateczny Anny Klejzerowicz, którego akcja toczy się dokładnie w tym mieście. Moje zmagania z Gdańskiem wciąż więc trwają...

 Ufff nareszcie koniec ciężkich tematów i znów mogę wrócić do swoich jednorożców.

reklama

KOBIETA

www.klubodchudzania.pl www.antykoncepcja.net www.astmaoskrzelowa.pl